O piłkarzach w podobnej sytuacji mówi się, że się zakiwali na śmierć. Czy Paweł Graś „zakiwał” się na śmierć polityczną? To już zależy od premiera Tuska. Choć rzecznik rządu tracący wiarygodność w rządzie Donalda Tuska pewnie może jeszcze spać spokojnie? Ale jak długo? Sam Paweł Graś próbuje bagatelizować sprawę bo przecież walczy o polityczną przyszłość. Zadziwiająca jest jednakże postawa prokuratury. Przez niemal rok nie zdołała wyciągnąć wniosku z faktu, że ustalenia krakowskiej prokuratury podważają ustalenia warszawskiej!!! A te ostatnie były podstawą umorzenia sprawy złamania ustawy antykorupcyjnej. Wszystko wskazuje na to, że dzięki temu rzecznik mógł przez rok głosić, że jest czysty. Bo rok 2010 był rokiem wyborczym.
Jednak jak twierdzą grafologowie Dagmara Graś nie sfałszowała podpisów męża pod dokumentami pewnej spółki. Informacja o tym, że krakowska prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie, przedostała się właśnie do wiadomości publicznej. Ale nie jest to dobra wiadomość dla Pawła Grasia, męża Dagmary rzecznika rządu Donalda Tuska. Bo równocześnie okazało się, że jego podpisy figurujące pod dokumentami są prawdziwe i mogą być podstawą do wznowienia śledztwa.Być może także do pociągnięcia rzecznika do odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań.
Chodzi o dokumenty spółki Agemark z siedzibą w podkrakowskim Zabierzowie. Wątek podpisów ministra zaczął się latem 2009 r., kiedy Centralne Biuro Antykorupcyjne zwróciło uwagę na zaskakującą niekonsekwencję w oświadczeniach majątkowych Grasia za pięć wcześniejszych lat. W tym, które złożył w Sejmie w 2005 r., jako poseł wybrany w okręgu chrzanowskim, napisał, że jest członkiem zarządu Agemarku. Kiedy w lutym 2009 r. został rzecznikiem rządu w randze sekretarza stanu w Kancelarii Premiera, też musiał złożyć podobne oświadczenie. Wówczas napisał, że z dniem objęcia funkcji w rządzie złożył rezygnację z władz spółki. CBA znalazło jednak dokumenty firmy datowane po objęciu przez Grasia funkcji rzecznika i przez niego podpisane. Miały oznaczać, że wbrew ustawie antykorupcyjnej łączył pracę na stanowisku ministerialnym z udziałem we władzach spółki prawa handlowego. CBA o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zawiadomiła warszawską Prokuraturę Okręgową. Przesłuchiwany przez nią minister miał zeznawać, że po objęciu stanowiska rzecznika nie podpisywał żadnych dokumentów spółki. Prokuratura w maju 2010r. śledztwo umorzyła. Wyłączyła z niego jednak wcześniej, do odrębnego postępowania, wątek ewentualnego fałszowania podpisów Grasia pod dokumentami.
Tym zajęła się Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Przed nią zeznawała Dagmara Graś, która po opuszczeniu przez małżonka zarządu Agemarku została prezesem spółki. Żona ministra miała powiedzieć prokuraturom, że sama fałszowała podpisy męża. Ekspertyzy grafologiczne 23 dokumentów , kosztem 6 tys. zł wykazały, że podpisy zostały skreślone ręką samego Pawła Grasia. Fałszerstwa więc nie było i krakowska prokuratura umorzyła śledztwo. Nie postawiła też zarzutów składania fałszywych zeznań Dagmarze Graś, bo ta zeznając mogła zgodnie z prawem kłamać, jeśli się obawiała, że jej słowa zaszkodzą mężowi.
Umorzenie nastąpiło w czerwcu ubiegłego roku, jednak wiadomość o tym do opinii publicznej przedostała się dopiero teraz.
Skoro więc pod dokumentami spółki figurują jednak własnoręczne podpisy Grasia, powstaje pytanie, czy umorzone w 2010 r. przez warszawskich śledczych postępowanie w sprawie złamania przez ministra ustawy antykorupcyjnej nie powinno zostać wznowione?
Źródło:Gazeta Krakowska 23.2.2012

